x
WYPRAWA NA BABIĄ

BABIA CIEMNĄ NOCĄ
Od tygodnia śledziliśmy pogodę, wyprawa była już zaplanowana ale ciągle dopływały do nas sygnały o niesprzyjającej pogodzie jak panuje na szczycie. Dzień przed wyprawą zadzwoniliśmy do GOPR-u aby potwierdzić to, co jest na stronach internetowych – deszcz i ulewy. Na godzinę przed planowanym wyjazdem pogoda się wyklarowała- postawiliśmy jechać. Przez te ciągłe anomalie pogodowe jakie odbywają się na Babiej Górze powstało wiele legend, które często opowiadają o sabacie czarownic – pewnie przez częste mgły i zachmurzenia pojawiające się w rejonie szczytu. Nie było inaczej podczas naszej wyprawy. Szliśmy nocą aby zdążyć na szczyt trasa: Przełęcz Krowiarki – Markowe Szczawiny – Babia Góra – Sokolica – Przełęcz Krowiarki. Początek podróży był bardzo przyjemny 22:30 wyszliśmy spacerowym tempem w stronę schroniska potem półgodzinny postój w samym schronisku – tam czas na napicie się kawy. Podczas marszu przez las nie widzieliśmy dokładnie nieba ale to, co zobaczyliśmy przy schronisku napełniło nas od razu chęcią na jak najszybsze wejście na sam szczyt. Niebo było bezchmurne, a blask milionów gwiazd i światła księżyca oświetlał strukturę oraz kształt schroniska oraz pobliskich drzew. Moja czołówka zaczęła świecić coraz gorzej a dalsza trasa miała być zdecydowanie trudniejsza więc zamiast robić zdjęcia zacząłem szukać sposobu na dodatkowe oświetlenie – w końcu znalazłem ekipa która przyszła później do schroniska a w zasadzie jeden z jej członków podarował mi baterie, jeszcze raz dziękuje. Ruszyliśmy dalej teraz trasa była bardziej wymagająca, a plecak ze sprzętem coraz bardziej dawał o sobie znać. Chwila przerwy i dalej aż w końcu ukazała nam się Babia Góra a jej szczyt spowity był we mgle – zobaczcie sami.

Wnioski: nawet najlepsza czołówka z kiepskimi bateriami jest gorsza od jakiekolwiek latarki – zabierajcie zawsze zapasowe baterie na nocne wyprawy.

Pokaż Komentarze (1)